Wiolinowy Pasaż na Jarach jeszcze długo nie zagra

Inwestycje, Wiolinowy Pasaż Jarach jeszcze długo zagra - zdjęcie, fotografia
tygodnik Południe 03/03/2017 04:53

Dziesięć lat minęło od pierwszych koncepcji, a już sześć lat temu podpisano umowę o wykonanie  projektu inwestycji Wiolinowy Pasaż. Wydawało się, że po tym długim oczekiwaniu inwestycja na ponad 200 mieszkań oraz lokali użytkowych wreszcie ruszy. Jednak wiele wskazuje na to, że mimo upływu czasu i ok 1,5 mln złotych wydanych na projekt, budowa przy stacji metra Ursynów nie tylko nie ruszy, ale wręcz powróci do punktu wyjścia. Powodem jest uchylenie pozwolenia na budowę.

Historia wydawania tego pozwolenia jest długa i dość skomplikowana. Po skompletowaniu dokumentacji wykonanej prze firmę SAMI Architekci, w listopadzie 2014 złożony został wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Wydział Architektury po przeanalizowaniu dokumentacji  w drodze postanowienia nakazał dostarczyć projekt gospodarki zielenią i wyjaśnić sprawę ilości dodatkowych miejsc postojowych dla mieszkańców z  sąsiednich budynków. Zapis o konieczności stworzenia takich dodatkowych miejsc jest w planie miejscowym. Oszacowano, że potrzeba 110 dodatkowych miejsc, aby umożliwić parkowanie mieszkańcom tej okolicy. W tej chwili część z nich parkuje na terenie, który w przyszłości ma być zabudowany.

Po uzupełnieniu wniosku w grudniu 2015 r. zostało wydane pozwolenie na budowę, jednak w trybie nadzoru zostało uchylone przez Wojewodę Mazowieckiego. Powodem uchylenia decyzji  było  błędne powiadomienie jednej ze stron, ale też wady formalne i merytoryczne, jak złożenie projektu na nieaktualnej mapie zasadniczej i niejasność związana  z realizacją miejsc parkingowych dla mieszkańców pobliskich budynków. Sprawa pozwolenia na budowę wróciła więc do ponownego rozpatrzenia. 

W maju 2016 Wojewoda Mazowiecki ponownie uchylił pozwolenie na budowę, a w listopadzie 2016 Biuro Architektury wszczęło po raz kolejny postępowanie w sprawie jego wydania. I tu dopiero, jak to się mówi, wyszło szydło z worka. Biuro Architektury postanowieniem 509/URN/16 z 4grudnia 2016 nałożyło na Spółdzielnię obowiązek dostarczenia uzgodnienia projektu zieleni dla zespołu „Wiolinowy Pasaż”. Na drodze do ostatecznego i prawomocnego pozwolenia na budowę wyrosły - dosłownie i w przenośni - drzewa. 

W 2015 roku Biuro Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy nie zajęło stanowiska w sprawie zgodności projektu z obowiązkami ochrony zieleni zapisanymi w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Przekaz był prosty i jasny: Skoro plan miejscowy jest (od listopada 2011 roku), to projekt budowlany ma obowiązek spełniać jego warunki. Tymczasem w ponownym postępowaniu niektórzy mieszkańcy zwrócili się do urzędu miasta z wnioskami o sprawdzenie zgodności projektu z zapisami planu i odpowiedź urzędników zadziwiła spółdzielców. Choć plan wymaga ochrony konkretnych, wskazanych w uchwale drzew przed zniszczeniem, choć nie dopuszcza ani ich przesadzania, ani wycinania, ani sadzenia nowych drzew w zamian, to okazało się, że architekci odpowiedzialni za projekt  zapisami planu zbytnio się nie przejmowali. Stojący na skwerze dąb o 18-metrowej koronie został umieszczony pomiędzy projektowanymi dwoma budynkami odległymi od siebie o nieco ponad… 10 metrów. Podobnie jesion określony w planie miejscowym jako drzewo, które ma być zachowane, odległy  jest o jeden metr od planowanej ściany garażu podziemnego. Projekt w tym względzie jest więc ewidentnie sprzeczny z panem miejscowym.  

Jak to więc możliwe, że Biuro Ochrony Środowiska nie zauważyło tego w 2015 roku? Powód może być prozaiczny – na sporządzonym planie zagospodarowania terenu korony drzew naniesiono nie w wymiarach rzeczywistych, ale… znacznie mniejszych!

Mówiąc krótko: sytuacja nie wygląda optymistycznie, gdyż niezgodności z planem miejscowym nie da się prosto usunąć – innymi słowy projekt wraca do punktu wyjścia i nie da się go poprawić. Trzeba go zmienić - na taki, który spełnia wymogi planu miejscowego.

W związku z zaistniała sytuacją w ostatnich tygodniach  nowy Zarząd SMB „Jary” zorganizował dwa spotkania - najpierw z osobami, które latem 2015 roku wylosowały prawo nabycia mieszkań, a później ze wszystkimi zainteresowanymi członkami spółdzielni, na których to spotkaniach przedstawiono aktualny stan prac. 

Dla upewnienia się ,czy projekt jest sprzeczny z planem, podjęto się dość nietuzinkowego sposobu i postanowiono sprawę zweryfikować empirycznie. Na początku stycznia profesjonalny geodeta wyznaczył w terenie i oznaczył palikami narożniki budynków, zgodnie z projektem architektonicznym. Niestety dla inwestycji wszystkie zarzuty się potwierdziły. Budynki i garaże podziemne faktycznie znajdują się bardzo blisko drzew, a zapisy w planie gospodarki zielenią, w którym pojawia się wątpliwość co do zachowania całości istniejącej zieleni, wydają się w pełni zasadne. Zwolennicy budowy podnoszą argument, że prawo nie może działać wstecz i przepisy obowiązujące w momencie składania wniosku pozwalały na znaczną redukcję koron drzew, a tym samym pozwalały na wykonanie inwestycji zgodnie z prawem (dopiero w 2016 roku weszły w życie zmiany w prawie ochrony przyrody, które dopuszczają wycinanie co najwyżej 30 % korony drzewa) . Jest to jednak argumentacja bardzo wątpliwa, a projektanci przez dwa miesiące od postanowienia urzędu miasta nie zrobili  nic, poza ponownym złożeniem projektu z 2014 r.  (notabene odrzuconego przez Urząd jeszcze pod koniec ubiegłego roku). Spółdzielnia znalazła się więc niejako w punkcie wyjścia. 

Jak twierdzi obecny Zarząd SMB „Jary”, współpraca z firmą „SAMI Architekci” oraz z Inwestorem Zastępczym, jak również same procedury wewnątrz spółdzielni w latach 2011–2015 przebiegały co najmniej dziwnie. Chociaż uchwały Walnych Zgromadzeń mówiły o maksymalnie czterech budynkach, mieszkania wylosowane zostały w pięciu. Atrakcyjna działka u zbiegu Surowieckiego i KEN, na której stoi Dom Sztuki, została wyłączona z pierwotnej inwestycji i odłożona na bliżej nieokreśloną przyszłość, chociaż w tym budynku, w trzypiętrowym garażu podziemnym miało ponoć znaleźć się brakujące 40 miejsc postojowych dla sąsiadów. Nie są gotowe, ani nawet uzgodnione projekty zasilania osiedla w prąd, wodę i ciepło. Nie zbadano, czy przy wysokim poziomie wód gruntowych racjonalne jest budowanie wielopiętrowych garaży podziemnych.  Opracowane projekty wykonawcze zostały odebrane dopiero po trwających dziesięć miesięcy poprawkach i uzupełnieniach. Odrębną kwestią jest problem dodatkowych miejsc parkingowych. Formalnie projektanci przewidzieli 70 miejsc w obrębie pierwszego etapu budowy (bez Domu Sztuki) a 40 w podziemiach przebudowanego w przyszłości Domu Sztuki. Formalnie w porządku, ale rozwiązanie to dalekie jest od jakiegokolwiek sensownego biznesplanu. Obszar Domu Sztuki to mały ułamek powierzchni działki, a przewidziano tam 4/7 wszystkich miejsc parkingowych. Inwestycja obarczona obowiązkiem zrealizowania tylu dodatkowych podziemnych miejsc parkingowych będzie skrajnie nieopłacalna. A wybudować te miejsca kiedyś trzeba będzie.   Podsumowując można powiedzieć, że proces inwestycyjny przebiegał w sposób  chaotyczny i nieskoordynowany. 

Osoby, które latem 2015 r. wylosowały mieszkania w inwestycji (członkowie spółdzielni), z oczywistych względów są bardzo zainteresowane jej powstaniem, w związku z czym postanowiły  wywrzeć na władze spółdzielni i miasta nacisk, powołując komitet na rzecz realizacji inwestycji. 

Zastanawia mnie, na jakiej podstawie dokonano losowania (i to w obecności notariusza), skoro uchwały Walnego Zgromadzenia mówiły o naborze chętnych dopiero po uzyskaniu prawomocnego pozwolenia na budowę. Co nie mniej ciekawe, założycielem i kołem zamachowym komitetu, który przekształca się w stowarzyszenie, okazał się radny… dzielnicy Wilanów, który nie jest ani nabywcą, ani członkiem spółdzielni (są nimi jego rodzice).

Wszystko wskazuje, że przepychana przez kolejne władze spółdzielni inwestycja, wbrew uchwałom Walnych Zgromadzeń, może zakończyć się fiaskiem. Jedyne, co może pozostać, to ponad 2 miliony złotych opłaconych kosztów i wybudowany za spółdzielcze pieniądze ogólnodostępny parking na… działce należącej do miasta. A wszystko to z portfeli członków spółdzielni. 

Marcin Malinowski – mieszkaniec SBM „Jary”

Od redaktora:
Zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, które zakazują usuwania drzew są niezgodne z prawem – z wyjątkiem drzew chronionych ustawowo  jak pomniki przyrody. Przesadzić je można, ale dopiero po uchyleniu bezprawnego zapisu planu.

Andrzej Rogiński

Wiolinowy Pasaż na Jarach jeszcze długo nie zagra komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

PRACA - Właściciel sklepu /

Nasze oczekiwania: Kompleksowe zarządzanie sklepem Zarządzanie personelem Dbanie o pełną dostępność oraz prawidłową ekspozycję Prowadzenie sklepu..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez iursynow.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG MEDIA SP z o o z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"